Polska to taki zabawny kraj w którym absurd goni w piętkę z surrealizmem. Kraj, w którym system nauczania sprawdzający się przez dziesięciolecia zastąpiony zostaje przez swoistą „manufakturę” magistrów/magazynierów. Niech ktoś mi odpowie, ale tak żebym to zrozumiał co złego było w poprzednim systemie, fakt nosiliśmy kilogramy podręczników, fakt często wracaliśmy zmęczeni po 17 do domów. Nie potrafcie odpowiedzieć, przecież to proste ten system uczył myślenia, tego samodzielnego i twórczego, a nie ślepego odtwarzania informacji. Trzy razy „Z” Zakuj, Zalicz, Zapomnij nie jest wizją wykształconego społeczeństwa, w którą mogę uwierzyć. Kolejne pytanie, które samo nasówa mi się na myśl brzmi. Jak to jest że absolwent wyższej uczelni z tytułem magistra zmuszany jest do zatajania swojego wykształcenia aby otrzymać jakiekolwiek zatrudnienie? Na to pytanie ja jeszcze nie znalazłem odpowiedzi może będziecie w stanie mi dopomóc…?